naukaBiuletyn Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego (wydania archiwalne)
sobota, 30 2014
Artykuł w dziale historia
Wydanie: 2005 /10 - Wolny dostęp do wiedzy
Strona główna -> historia

DYSKUSJA REDAKCYJNA – Pomorze słowiańskie, Pomorze germańskie

 Krystyna Hanyga 2006-01-09

O przygotowywanej edycji Źródeł do kaszubsko-polskich aspektów dziejów Pomorza Zachodniego do 1945 roku z prof. prof. BOGDANEM WACHOWIAKIEM i ZYGMUNTEM SZULTKĄ z poznańskiej Pracowni Historii Niemiec i Stosunków Polsko-Niemieckich Instytutu Historii PAN rozmawia KRYSTYNA HANYGA.

Prof. B. Wachowiak: Po przyłączeniu Pomorza do Polski w 1945 r. niewiele wiedzieliśmy o jego przeszłości, nie wiedzieli nie tylko prości ludzie, ale i naukowcy. Stąd stało się pilną potrzebą opracowanie historii tych ziem. Badania rozpoczął Instytut Zachodni w Poznaniu. Po utworzeniu w 1953 r. Instytutu Historii PAN główny ciężar tych prac przejął Zakład Historii Pomorza, kierowany przez prof. Gerarda Labudę.

– Badania słowiańskiej przeszłości Pomorza Zachodniego i w ogóle tzw. Ziem Odzyskanych był to w tamtych czasach problem „wrażliwy”. Odbierano je jako chęć uzasadnienia – na zamówienie komunistycznych władz – polskości, a zatem i naszego historycznego prawa do tych terenów.
Prof. B. W.
: Sytuacja wyglądała tak: historiografia niemiecka, niezależnie od okresu, ma bardzo germanocentryczne spojrzenie na dzieje. Oni nie piszą historii Niemiec, ale niemiecką, to jest deutsche Geschichte, która sięga tak daleko, jak sięgało osadnictwo niemieckie. I w związku z tym, mimo, iż w historiografii ściśle pomorskiej były dostrzegane słowiańskie początki Pomorza, wątki te zaczęto ignorować. Podawano najważniejsze fakty, ale właściwie marginalizowano, a nawet pomijano na przykład związki Pomorza z Polską, dzieje miejscowej ludności, niewątpliwie słowiańskiej, kaszubskiej, która rzeczywiście zgermanizowała się. To wrażenie, że udowadniamy polskość tych terenów, wynikało stąd, że historycy początkowo istotnie na to zwracali główną uwagę, ale to była reakcja na dotychczasowe jednostronne piśmiennictwo, przeciwwaga dla poglądów niemieckich.
Kiedy przystąpiliśmy do pisania „Historii Pomorza”, sytuacja już się zmieniła. Traktowaliśmy Pomorze jako całość, ujmowaliśmy i dzieje niemieckie, i elementy, które nazywamy obecnie aspektami kaszubsko-polskimi, a które chcemy udokumentować, bo tej dokumentacji na dobrą sprawę do tej pory nie było. Historycy znają te źródła i opierali się na nich przedstawiając powiązania Pomorza z Polską oraz swoje poglądy na słowiańską przeszłość tych ziem. Przede wszystkim zajął się ich dziejami prof. Zygmunt Szultka, który wywodzi się z Kaszubów.

Prof. Z. Szultka: Historycy niemieccy zajmujący się Pomorzem, szczególnie Pomorzem Zachodnim, ale to samo zresztą odnosi się do dawnych Prus Wschodnich, po 1990 r. nie zmienili swego stanowiska, eksponując przede wszystkim niemiecki nurt ich dziejów, mimo, że deklarują dobrą wolę współpracy...

Prof. B.W. : Na temat tych kontrowersji odbyło się przed trzema laty w Słubicach spotkanie naukowców, zorganizowane przez Niemiecki Instytut Historyczny w Warszawie. Mówiłem, że historycy polscy i niemieccy powinni wspólnie wypracować historię Pomorza, która będzie do przyjęcia dla obu stron. Okazało się, że przynajmniej niektórzy uznali to za chęć narzucenia badaczom polskiego punktu widzenia i propozycja nie została przyjęta nawet jako temat dyskusji.

Zacznijmy jednak od początku. Kaszuby kojarzymy dziś z terenami nadmorskimi od Gdańska po Łebę, na południu są to Bory Tucholskie. Ale Pomorze Zachodnie? Gdzie są te historyczne ziemie kaszubskie?
Prof. Z. Sz.
: Od V-VI wieku – z tym zgadzają się też historycy niemieccy – ludność, która po wędrówkach ludów osiadła na wschód od Odry, to były plemiona słowiańskie. Dopiero później, w XIII w. zwani są w źródłach pisanych Kaszubami.

Na tych terenach była ludność zróżnicowana…

Prof. Z. Sz.
: Wszyscy wtedy byli zróżnicowani. Nie było języka polskiego jak dziś, byli Polanie, Małopolanie, Wiślanie. Mało tego, to zróżnicowanie i plemienne, i terytorialne ostało się dłużej na Kaszubach niż na ziemiach polskich. Dlatego kształtowanie się państwowości na Pomorzu Zachodnim było, można powiedzieć, recepcją wzorców częściowo narzuconych przez państwo polskie, od Mieszka I poczynając, po inkorporację tych terenów. Ale to od początku była ludność kaszubska. Dokąd sięgały w V-VI wieku terytoria kaszubskie na zachodzie – niepodobna ustalić. Źródła archeologiczne nic na ten temat nie mówią, a źródeł pisanych jest mało, więc trudno wytyczyć granice językowe, a tym samym etniczne. Przyjęto, że ta granica przebiegała mniej więcej prawym ramieniem delty Odry, południową stanowił bieg Warty i Noteci. Na wschodzie granica jest stabilna: od średniowiecza do dziś są to Kraina, Bory Tucholskie, Żuławy. Przesuwanie się granicy z zachodu na wschód, spowodowane napływem ludności niemieckojęzycznej, to był proces, ale historycznie to Kaszubi byli pierwszymi mieszkańcami Pomorza Zachodniego.

Prof. B. W. : Znalazło to odbicie w tytulaturze książąt pomorskich od XIII w.
Dlaczego tak ulegli przybyszom, dali się wyprzeć ze swoich terytoriów?

Prof. Z. Sz.
: Był to proces złożony. Trzeba zaznaczyć, że ci osadnicy z zachodu pierwotnie nie przybywali tutaj jako zaborcy, byli nawet zapraszani przez książęta. Czynił tak na przykład Świętopełk Gdański, który Niemców nie lubił. Osadnicy po prostu robili wszystko szybciej i lepiej, mieli lepsze kwalifikacje i narzędzia produkcji, stali na wyższym poziomie rozwoju cywilizacyjnego. W tej konfrontacji ostatecznie zwyciężyła kultura chrześcijańska, czyli, z napływem ludności niemieckojęzycznej następowało wypieranie Kaszubów. Cezura jest wyraźna, gdzieś około 1236 roku – ustalił to dość precyzyjnie prof. Labuda – Kaszubi zostali odsunięci od sprawowania kierowniczych funkcji, wypchnięci z urzędów państwowych nie tylko szczebla centralnego, ale – co było najważniejsze – z administracji terytorialnej.

Prof. B. W. : Z dokumentów znikają wówczas słowiańskie nazwiska świadków, w to miejsce pojawiają się niemieckie. Z tego wynika, że nastąpiła germanizacja dworu książęcego…

Prof. Z. Sz. : Następuje przejęcie całej administracji terytorialnej przez urzędników niemieckich. W ich ręce trafiają dwie mające największe znaczenie: skarbowa i wojskowa. Odtąd postępuje proces uprzywilejowania elementu napływowego. To nie znaczy jeszcze, że możni kaszubscy są tępieni, oni zostali odepchnięci od udziału we władzy, ale już zaczynają stawać się obywatelami drugiej kategorii.
Przenikanie kultury odbywało się dawniej, do końca średniowiecza, przede wszystkim za pośrednictwem kościoła. Językiem kościelnym jest teraz formalnie łacina, ale ponieważ kler jest niemiecki i jest coraz więcej ludności pochodzenia niemieckiego, więc niemiecki staje się językiem urzędniczym, jest drugim językiem kościelnym, bo jest językiem nauczania kościelnego i nauczania szkolnego. I w ten sposób język kaszubski, który nie był językiem pisanym, pozostawał tylko językiem mówionym coraz niżej stojących warstw społecznych. Przenikanie się tych dwóch kręgów doprowadziło najpierw do zwycięstwa języka, potem kultury niemieckiej i degradacji ludności kaszubskiej.
To trwało mniej więcej do „czarnej śmierci”, do połowy XIV w., potem nastąpiło zahamowanie tego procesu. Ponowne ożywienie ekspansji niemieckiej przyniosła reformacja, która była przede wszystkim wytworem kultury niemieckiej. Jednak tam, gdzie Niemcy byli słabsi, gdzie kaszubska była szlachta i właściciele ziemi, tam reformacja rzeczywiście odegrała pozytywną rolę.

Prof. B. W. : Bo wprowadziła języki narodowe do liturgii…

Prof. Z. Sz. : Wprowadziła język polski do liturgii i za pośrednictwem kościoła do szkoły, a ponieważ pokrewieństwo językowe jest bardzo duże, pośrednio został wzmocniony także kaszubski. To język był podstawowym nośnikiem trwania odrębności etniczno-grupowej czy tożsamości ludności kaszubskiej.

A jak silne były wpływy polskie na Pomorzu Zachodnim?

Prof. B. W.
: W regestrze Dagome iudex z 991 roku w sposób ewidentny jest potwierdzona przynależność Pomorza do państwa polskiego. Chrystianizacja Pomorza przez misje Ottona z Bambergu odbywała się właściwie pod polskim kierownictwem, administracja kościelna też, przecież biskupstwo w Kołobrzegu powstało w 1000 roku. Potem bywało różnie. Były związki polityczne, ale przynależność państwowa tylko przejściowa. Były związki małżeńskie między książętami czy nawet z członkami polskiej rodziny królewskiej. Anna, córka Kazimierza Jagiellończyka była żoną Bogusława X z dynastii Gryfitów, który zjednoczył dzielnice pomorskie. Istotne znaczenie miała współpraca gospodarcza. Obie strony mocno popierały rozwój spławu Wartą i Odrą płodów rolnych z Wielkopolski do Szczecina, trwałym spoiwem był ustanowiony w 1526 r. stosunek lenny z Lęborka i Bytowa. Ważne było trwanie różnorodnych kontaktów sąsiedztwa polsko-pomorskiego. Niestety, w XVI w. więzi polityczne z Polską uległy osłabieniu, zwłaszcza w okresie rządów królów elekcyjnych, którzy główną uwagę skierowali na wschód. Polskie związki z zachodem osłabły też na skutek reformacji. W 1637 r. wymarła dynastia pomorska Gryfitów i na podstawie umów sukcesyjnych Pomorze zostało przejęte przez elektorów brandenburskich, z wyjątkiem części zaodrzańskiej opanowanej przez Szwedów. Ustąpili oni z Pomorza całkowicie dopiero w 1815 r.
Nie bez wpływu na sytuację ludności kaszubsko-polskiej były procesy brandenburgizacji, czyli dostosowania ustroju, funkcjonowania państwa do tego, co było w Marchii Brandenburskiej. Potem, w XVIII w., po uzyskaniu przez Prusy statusu mocarstwowego, kiedy stały się równorzędnym partnerem Rosji i Austrii w rozbiorach Polski – to już były początki germanizacji. Tylko że problem germanizacji też jest skomplikowany.
Zdaniem Niemców, o germanizacji można mówić dopiero od przełomu XIX i XX w., kiedy w Poznańskiem powstała Komisja Kolonizacyjna i podjęto zdecydowane działania. To nie jest prawda. Sami Niemcy piszą już w I połowie XIX w. o germanizowaniu się ludności.
Prof. Z. Sz.: Spójrzmy na źródła i te rządowe, i publicystykę powiedzmy z II poł. XIX w. – kto jest Kaszubą? Ten, kto mówi po kaszubsku, albo po polsku. Kaszubszczyznę uważano za gwarową polszczyznę. I ma mniejsze znaczenie, czy ktoś lepiej czy gorzej gospodaruje, jak żyje. Jeżeli Kaszuba mówił po niemiecku lub starał się mówić – to był już Niemcem, kimś lepszym.

Prof. B. W. : Ale trzeba też powiedzieć, że do I połowy XIX w., przynajmniej w Prusach, wszyscy byli określani przez Niemców jako Polacy. To rozróżnienie między Polakami a Kaszubami w źródłach niemieckich pojawia się właściwie dopiero z chwilą narodzin ruchu kaszubskiego. Statystyki językowe tego okresu też nie dają pełni obrazu, bo w kraju rządzonym przez władze niemieckie siłą rzeczy i Kaszubi, i Polacy nauczyli się niemieckiego we własnym interesie, bo bez tego trudno było funkcjonować, zająć jakieś przyzwoite stanowisko. Dwujęzycznych Niemcy chętnie zaliczali, przynajmniej w połowie, do Niemców, żeby podwyższyć wskaźniki.
Chciałem jeszcze powrócić do tego ważnego elementu, o którym wcześniej wspominałem, że w rozbudowanej tytulaturze księcia pomorskiego już w XIII w. jest „książę Kaszubów” (Cassuborum). To był Barnim, który panował na tym terenie do Odry. Ten tytuł w nomenklaturze książąt pomorskich przejęli nawet elektorzy brandenburscy…

Prof. Z. Sz. : … a potem inni panujący, aż do cesarza Wilhelma II, do abdykacji dynastii Hohenzollernów w 1918 roku.

Czy zachowało się dużo źródeł do kaszubsko-polskich dziejów Pomorza Zachodniego?

Prof. B. W.
: Materiały, które zebraliśmy i chcemy opublikować, mają dokumentować obecność w dziejach Pomorza Zachodniego nurtu związanego z losami Kaszubów, pierwotnych gospodarzy tej ziemi, oraz wielorakich więzi i wpływów sąsiadującej z Pomorzem Polski. Niewątpliwie polskie aspekty w dziejach Pomorza Zachodniego, zgermanizowanego już od średniowiecza, były obecne. One może były coraz słabsze, ale przetrwały po wiek XIX. Nabożeństwa i kazania w języku polskim w kościele ewangelickim całkowicie zanikły dopiero na przełomie XIX i XX w. I te aspekty opisywaliśmy, ale były zarzuty, że to propaganda, więc uznaliśmy, że przyszedł czas, by przedstawić podstawę źródłową, przekazy, autentyczne dokumenty w języku łacińskim, niemieckim, polskim i kaszubskim, które ukazują tę przeszłość. Dotyczą spraw gospodarczych, politycznych, ideologicznych, kultury, rozmaitych powiązań. Są to materiały bardzo różne, gdyż zaszłości kaszubsko-polskie występowały w dziejach Pomorza w różnym nasileniu i są uchwytne w źródłach w wielorakich formach. Ta publikacja, w stosunku do naszych planów, przerosła wszelkie oczekiwania. Obejmuje okres od średniowiecza do 1945 roku. Mamy zebranych około 2 tys. stron wydruku, a to nie jest wszystko. Musimy dokonać wyboru materiału, bo nie jesteśmy w stanie wszystkiego wydać.

Czy w ostatnim okresie udało się jeszcze coś nowego znaleźć?

Prof. B. W.
: „Kaszubsko-polskie aspekty” przewidują także uwzględnienie losów Polaków, którzy z różnych przyczyn znaleźli się na terenie Pomorza. Dotychczas mówiliśmy o wypieraniu Kaszubów w kierunku wschodnim. W XIX w. kierunek uległ zmianie. W niemieckiej literaturze procesy te określa się jako Landflucht i Ostflucht. Ludność, zarówno niemiecka, jak i kaszubsko-polska, emigrowała do miast i zachodnich prowincji, gdzie był wyższy poziom życia. Tymczasem rewolucja w dziedzinie rolnictwa, uwłaszczenie chłopów spowodowało zapotrzebowanie na robotników najemnych, którzy przybywali tu z zaboru rosyjskiego, ale to byli Polacy. Także po I wojnie światowej robotnicy sezonowi z Polski stanowili poważną siłę roboczą nie tylko w majątkach ziemskich, ale i w przemyśle. Niemcy uważali nawet, że Polaków jest za dużo, mówili o polskim zagrożeniu. W okresie II wojny doszły jeszcze przymusowe zsyłki do pracy; Pomorze stanowiło ważne zaplecze dla armii hitlerowskiej. Tę tematykę też obejmujemy. Zresztą okres międzywojenny to jest jeszcze przecież sprawa wzajemnych relacji między Polską a władzami hitlerowskimi, a w okresie wojny – obozy koncentracyjne i stalagi. Więc to są też te aspekty polsko-kaszubskie dziejów Pomorza, bo to się działo właśnie tam. Nie spodziewaliśmy się, że tych źródeł będzie tak dużo. Źródła z XIX i XX wieku do 1945 r. przygotowali do edycji profesorowie Uniwersytetu Szczecińskiego: Włodzimierz Stępiński i Edward Włodarczyk.

– Poszukiwania jeszcze trwają?

Prof. Z. Sz.
: Jestem przekonany, że gdyby się szukało, można znaleźć więcej, jeszcze na niejeden cymes trafić. Ta przygotowywana edycja to są w większości dokumenty niemieckojęzyczne, wytworzone przez Niemców, ale także łacińskie, polskie i kaszubskie; wszystkie zostaną opublikowane w języku oryginału. Każdy dokument poprzedza krótki regestr w języku polskim oraz niemieckim. To są dokumenty, których historycy niemieccy nie dostrzegali, bądź nie chcieli z nich korzystać. Myśmy je znali i zebrali, teraz je udostępniamy w formie książkowej.

Do kogo jest adresowana ta publikacja, do naukowców, którzy będą prowadzić dalsze badania nad historią Pomorza Zachodniego?

Prof. B. W.
: Historycy związani z Zakładem Historii Pomorza IH PAN przez lata na nowo pisali dzieje Pomorza Zachodniego uwzględniając wszystkie nurty – i niemiecki, i polski, i kaszubski, i szwedzki w mniejszym zakresie. W każdym razie ten element polskiej obecności w dziejach Pomorza był poddawany w wątpliwość nie tylko przez Niemców, ale i u nas. To sugeruje, że byliśmy nierzetelni, że wymyślaliśmy jakieś nieistniejące źródła, więc chcemy je udostępnić w sposób ściśle naukowy. Jeśli dotychczas w opracowaniach wydawanych głównie przez Niemców widziano przede wszystkim element niemiecki w dziejach Pomorza, to my uzupełniamy braki, ułatwiamy dostęp do źródeł, dając te cztery tomy. Mam nadzieję, że w przyszłym roku będziemy mieć środki na ich publikację. Sądzimy, że edycja zebranych materiałów źródłowych ograniczy jednostronne postrzeganie przeszłości Pomorza Zachodniego.

Jakie znaczenie ma tego typu publikacja dla współczesnych Kaszubów, ich poczucia tożsamości?

Prof. Z. Sz.
: Przeciętny mieszkaniec współczesnego kaszubskiego obszaru językowego, tego na wschód od Łeby, nie wie, może z wyjątkiem elit, że Kaszubi dawniej byli też na zachodzie. Są nieświadomi, że w zasadzie do pocz. XIX w. większy wkład do kultury kaszubskiej wnieśli ewangeliccy Kaszubi na Pomorzu Zachodnim niż z tego terenu, który oni uważają za rdzenny. Do końca XVIII w. na Pomorzu Zachodnim było centrum kulturowe Kaszubów, powstawały książki pisane w języku polskim, ale zabarwionym kaszubszczyzną, dostosowanym do lokalnego dialektu. Jeśli przyjrzymy się źródłom, to okaże się – pisano to samo nawet na początku XIX w. – że obszar właściwych, najwcześniejszych Kaszub, to była ziemia między Parsętą a Regą. Prof. Labuda potwierdza zresztą w najnowszych badaniach, że nazwa Kaszuby najwcześniej funkcjonowała nie na terenie Pomorza Gdańskiego, Słupskiego, tylko wzdłuż rzeki Parsęty, aż po Nową Marchię. I trzeci element: do początków XVIII w. na zachodnim Pomorzu było więcej Kaszubów niż na wschodnim, ewangelickich o wiele więcej niż katolickich. Tyle, że wskutek aktywnej roli kościoła ewangelickiego w procesie germanizacji utracili oni swą tożsamość etniczną. To ważne, by i Kaszubi, i Polacy wiedzieli, kto dawniej mieszkał na tych ziemiach. To ma wielorakie znaczenie naukowe, adresowane do polskiego i niemieckiego świata nauki, ale i do ogółu obywateli. Zainteresowanie Kaszubszczyzną jest coraz większe, zwłaszcza po 1989 r. i znalazło wyraz nawet w tegorocznej uchwale sejmowej w sprawie mniejszości narodowych i etnicznych.

Dziękuję za rozmowę.



 


Mapa Pomorza Zachodniego Theatra orbis terrarum Abrahama Ortekiusza z końca XVI w. (1579r.). Foto: Jan Matuszewski


Prof. Zygmunt Szultka


Prof. Bogdan Wachowiak

Code&Design Michał Pawluczuk © Ośrodek Przetwarzania Informacji