naukaBiuletyn Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego (wydania archiwalne)
piątek, 31 pazdziernika 2014
Artykuł w dziale wzornictwo
Wydanie: 2003 /1 - Nauka i etyka
Strona główna -> Wydanie

Dobre wzory

  2003-11-25

Z Haliną Walter, dyrektorem Instytutu Wzornictwa Przemysłowego, rozmawia Anna Leszkowska

– Czy istnieje polska szkoła wzornictwa?

– Tego nie dopracowaliśmy się. Tuż po wojnie próbowano zapoczątkować taką szkołę, w czym miała niemały udział twórczyni IWP – prof. Wanda Telakowska. IWP próbował wówczas łączyć uniwersalne tendencje we wzornictwie światowym z własnym stylem bazującym na ludowości. Obecnie rynek światowy wymusza na nas produkcję wyrobów dostosowanych do wymagań, (również w zakresie designu), naszych partnerów handlowych. Oczywiście, nie wyklucza to potrzeby starań o wykreowanie „polskiej szkoły designu”, wyróżniającej się własnym stylem, chociaż niekoniecznie bazującym na pierwiastku ludowości.

– Jednak towary o oryginalnym wzornictwie są bardziej cenione...

– Jeżeli chce się szybko zarobić na eksporcie, to trzeba oferować wyroby dostosowane do aktualnych trendów we wzornictwie światowym, także takie, które zaspakajają potrzeby i wymagania klientów rynku importera. Oczywiście, wyroby o oryginalnym wzorze i najwyższym poziomie wzornictwa cenione są szczególnie przez konsumentów najbardziej wrażliwych na piękno, o wyrobionych gustach estetycznych (ale również dysponujących odpowiednimi środkami finansowymi) i im właśnie trzeba zaoferować wyroby z najwyższej „półki” designu. Nie należy zapominać, że wzornictwo to nie tylko sprawa wizualizacji produktu, ale i jego cechy użytkowe, ergonomiczne. Nie we wszystkich grupach produktu obie te cechy są jednakowo ważne, np. dla narzędzi medycznych istotniejsza jest ich ergonomia niż wygląd.
Nasze wyroby ze szkła, porcelany i ceramiki wyróżniają się oryginalną myślą projektową, ich zdobienia często bazują na motywach ludowych. Około 90% produkcji wyrobów kryształowych eksportujemy, natomiast ich dostępność na rynku krajowym zmniejszyła się ze względu na wzrost cen. Poziom wzornictwa polskich mebli nie odbiega również od dobrego standardu światowego. Prawie cała produkcja mebli (80%) jest sprzedawana za granicę – głównie do krajów UE i USA, choć niestety nie są one sygnowane nazwiskami polskich projektantów. W innych branżach nie możemy pochwalić się oryginalnym, własnym wzornictwem.

– Czy powinniśmy wobec tego mieć taką swoją, narodową Ikeę?

– Powinniśmy mieć z jednej strony wzornictwo na poziomie dobrego standardu, zgodnego z tendencjami nowoczesnego designu – przeznaczone dla masowego klienta. Jednakże warto też podejmować wysiłki stworzenia własnego oryginalnego stylu, również inspirowanego naszą tradycją i tożsamością kulturową. Nie jest to jednak w Polsce łatwe. Mimo dużych możliwości twórczych naszych projektantów (wysoko cenionych na świecie), producenci – głównie z małych i średnich przedsiębiorstw – często nie są zainteresowani opracowaniem nowego wzoru. A to dlatego, że albo ich nie stać na zatrudnienie profesjonalnego projektanta, albo na poniesienie ryzyka wprowadzenia oryginalnego wzoru na rynek. Nie ma bowiem mechanizmów stymulujących innowacyjność wyrobu, ani ubezpieczających przed wspomnianym ryzykiem. Myślę tu o systemach prawno – finansowych jakie istnieją w większości rozwiniętych krajów, np. w postaci ulg podatkowych za opracowanie i wprowadzenie nowego, innowacyjnego wyrobu na rynek. Dopóki państwo nie wykaże większej determinacji w tworzeniu systemowego wsparcia innowacyjności polskiego przemysłu (w tym w zakresie designu) – dopóty będziemy mieli na rynku wzory powielane.

– O ile w innych krajach wzornictwem zajmują się liczne placówki, centra designu, tak w Polsce mamy właściwie tylko Instytut Wzornictwa Przemysłowego. Czy jest on w stanie udźwignąć zadania dotyczące tej sfery w obszarze całej gospodarki?

– Mamy 8 uczelni artystycznych kształcących projektantów, ale nasz przemysł nie jest w stanie ich zatrudnić, stąd wielu z nich zajmuje się reklamą. Inną sprawą jest fakt, że kształcą one absolwentów ukierunkowanych bardziej na sztuki piękne i mają za mało kontaktów z przemysłem. Wzornictwo sytuuje się zarówno w obszarze techniki, jak i sztuki. Przedmiot w niektórych branżach powinien być estetyczny, ale w innych – wręcz piękny. Projektant musi ten przedmiot dostosować również do funkcji użytkowej, uwzględnić potrzeby psychofizyczne odbiorcy: dziecka, niepełnosprawnego, starszego, zdrowego. Musi też znać technologię, aby możliwe było wdrożenie projektu do produkcji.
Na Zachodzie wydziały wzornictwa często zlokalizowane są przy uczelniach technicznych, natomiast u nas najczęściej absolwent spotyka się z producentem dopiero po ukończeniu uczelni. Stąd nasi producenci narzekają na przygotowanie absolwentów wzornictwa przemysłowego. Twierdzą, że nie znają oni technologii, nie znają rachunku ekonomicznego, etc. IWP stara się temu zaradzić poprzez wychwytywanie najlepszych projektantów i najlepszych prac i zainteresowanie nimi przemysłu. W tym celu stworzyliśmy program „Design młodych”, organizujemy spotkania producentów z młodymi projektantami. Nasza skala działania jest jednak ograniczona, choćby z uwagi na małą liczebność kadry – zaledwie kilkadziesiąt osób. Po wojnie pracowało w IWP ok. 400 osób, stąd jego możliwości oddziaływania na przemysł były większe. IWP był też w całości finansowany przez budżet państwa – tak jak to jest na świecie. Natomiast my jesteśmy na własnym rozrachunku, a otrzymywane środki z budżetu pokrywają zaledwie w kilku procentach koszty działalności statutowej . A wiadomo, że na takich programach jak „Design młodych” nie możemy zarobić – w takie inicjatywy trzeba inwestować.
IWP od lat ma ten sam cel – stymulowanie rozwoju polskiego wzornictwa przemysłowego, ale dzisiaj znaczenie Instytutu jest większe niż kiedyś, gdyż teraz mamy gospodarkę otwartą i polski produkt musi sprostać konkurencji zagranicznej. Kiedyś IWP zajmował się opracowywaniem wzorów dla całego przemysłu, bo nie było komercyjnych biur projektowych. Część projektów nigdy nie zostało zrealizowanych, gdyż wykraczały one poza ówczesne możliwości przemysłu: technologiczne i mentalne. Obecnie, kiedy jest ok. 100 biur projektowych i indywidualni projektanci, wyspecjalizowani branżowo, instytut koncentruje się na działalności systemowej na rzecz stymulowania polskiego wzornictwa. Polega ona na zapewnieniu projektantom i producentom warunków sprzyjających rozwojowi i stosowaniu dobrych wzorów. IWP w tym celu stworzył powszechnie dostępny system informacji (bazy danych) – także w Internecie – o wzornictwie i dla wzornictwa. Instytut promuje i wyróżnia najlepszych pod względem wzornictwa polskich producentów. Ten program nazwaliśmy „Dobry wzór” , a coroczny konkurs kończy się nagrodą ministra gospodarki. Katalogi z wszystkich konkursów są udostępniane w polskich placówkach dyplomatycznych na całym świecie.

– Czy są z tego wymierne korzyści? Od kilku lat wszyscy politycy podkreślają, że trzeba zwiększyć konkurencyjność polskiej gospodarki, a wzornictwo powinno być uznawane za ważny jej element.

– Stwarzamy warunki systemowe, ale określenie efektywności naszych działań w pieniądzach jest trudne. Wszędzie na świecie wzornictwo uważa się za podstawowy czynnik wpływający na konkurencyjność wyrobów. Coraz bardziej tylko ono różnicuje produkt. Natomiast w Polsce świadomość znaczenia wzornictwa wśród decydentów jest minimalna. Widać to choćby z tak ważnego dokumentu jak strategia gospodarcza rządu „Rozwój – przedsiębiorczość – praca”. Nie ma w nim propozycji systemów wspomagających opracowanie nowego, innowacyjnego produktu, czyli nadal producent nie będzie się narażać na ryzyko opracowania oryginalnego wzoru.

– Po co przychodzą producenci do IWP?

– Po ekspertyzy wzornicze i ergonomiczne, po dane i wymagania do projektowania, aby poznać trendy we wzornictwie światowym w swojej branży, po informacje o projektantach. Jednak część producentów – zwłaszcza tych najmniejszych – przychodzi do naszej biblioteki, aby podpatrywać wzory zagraniczne i po dokonaniu pewnych zmian wprowadzać do swojej produkcji. Z kolei ci producenci, którzy osiągają dzięki wzornictwu rynkowy sukces w zakresie tworzenia nowych i modernizowania produkowanych już wyrobów mają z nami bardzo ścisłe kontakty. Korzystają zatem z naszej pomocy różne grupy producentów. Trzeba przy tym pamiętać, że w ramach prac B+R, przy opracowywaniu nowego produktu projekt wzorniczy kosztuje najmniej. Warto zatem zatrudnić projektanta zamiast wysyłać żonę właściciela na targi za granicę, aby podpatrzyła wzór. Byłoby nie drożej, a bardziej profesjonalnie. Powstałby wzór oryginalny, nie będący kopią zagranicznego. To jest jednak sprawa mentalności producenta i konsumenta, którzy nie zawsze mają wyrobiony gust i poczucie pewnych standardów estetycznych. I tu potrzebna jest działalność dydaktyczna, którą prowadzi IWP.

– Producenci jakich branż mają z IWP najczęstsze kontakty?

– Są to przede wszystkim producenci z 7 branż pracujących na rzecz wyposażenia wnętrz. Należą do nich: meble, oświetlenie, materiały wykończeniowe wnętrz, tkaniny wnętrzowe, ceramika sanitarna i armatura, szkło i ceramika szlachetna, sprzęt gospodarstwa domowego. Dla wyrobów wymienionych branż wzornictwo jest cechą kluczową. Stąd ich większa aktywność we współpracy z IWP. Jeżeli chodzi o tzw. hard design, czyli wzornictwo dla przemysłu maszynowego – związki producentów z instytutem są znacznie słabsze, na co ma wpływ głównie coraz słabsza kondycja tego przemysłu, chociaż i tu pojawiają się dobre krajowe rozwiązania, np. niskopodłogowy tramwaj firmy Alstom-Konstal – od niedawna jeżdżący po ulicach Warszawy i Szczecina, a zaprojektowany przez Tomasza Rudkiewicza.

– Czy z chwilą, kiedy w gospodarce przeważą związki z kapitałem zagranicznym IWP przestanie być potrzebny?

– Raczej odwrotnie, bo im silniejsze związki kapitałowe z zagranicą, tym silniejsza potrzeba naszej polskiej, oryginalnej myśli projektowej. Przecież gros firm to tzw. mikro, kilkuosobowe, bez kapitału zagranicznego. I im właśnie jest najbardziej potrzebna nasza pomoc. Stąd postulują, aby IWP miał swoje oddziały – przynajmniej w każdym województwie. Ale na to potrzebne byłyby środki państwa, bo takie placówki same się nie utrzymają. W krajach rozwiniętych gospodarczo, w których silne związki z kapitałem zagranicznym są faktem, już od dawna funkcjonują liczne organizacje wspierające rodzime wzornictwo.

– Dziękuję za rozmowę.



 


Foto: IWP

Code&Design Michał Pawluczuk © Ośrodek Przetwarzania Informacji